Nie wiem kim jesteś, ani czym.
Widzę twój uśmiech, słyszę bezgłośny śmiech. Patrzysz mi prosto w załzawione oczy. Czuję cię, ty czujesz mnie.
Oddech, tracę go momentalnie. Płacz, mocniejszy płacz. Ściska mi się gardło, wydaje się również że płuca. Wciąż nie oddycham, nie potrafię. Przestałam potrafić, a może po prostu już nie chciałam.
Śmiejesz się, wciąż. Patrzysz na moje cierpienie.
To tego chcesz? Bawi cię patrzenie na moją powolną, mentalną śmierć? Bawi cię to jak niszczę samą siebie? To jak coraz częściej planuję co zrobić, aby tą śmierć uzyskać, lecz już nie mentalną? Chcę się ciebie po prostu pozbyć, raz na zawsze. Chociaż przez krótką chwilę poczuć się wolną, swobodną. Nie być zamkniętą w klatce.
Zmuszam się, mimo łez i skrzywienia na twarzy. Otwieram szeroko buzię, staram
się. Nabieram powietrze ze świstem. Po moich policzkach wciąż
spływają zły. Wdech...Wydech...Wdech...Wydech.
Czego ode mnie chcesz?
Śmierci. Twojej śmierci.
Dlaczego?
Nie odpowiada.
Boże.
Błagam Cię Boże, nie zostawiaj mnie. Czuję jakby to zło było blisko
mnie, gdzie jest Bóg? Czy go tu nie ma? Kolejne wezwanie, słyszy.
Nie chcę tego, nie chcę się zabijać. Nie chcę, prawda? Niech to coś mi tego nie każe. Niech odejdzie.
Słyszysz? Odejdź. Zostaw mnie w spokoju.
Aniele Boże stróżu mój, tym zawsze przy mnie stój. Rano, wieczór, we dnie, w nocy. Stój mi zawsze ku pomocy.
Boże, nie opuszczaj mnie. Pomóż mi z tym walczyć, pomóż mi zrobić coś, aby odeszło. Nie śmiało się więcej z mojej słabości.
Nie zrobię tego, słyszysz?
Nie zrobię.
Będę walczyć.
Odejdź.
Ulga.
Odzyskuje oddech, ciężar z klatki piersiowej jakby się zmniejszył.
Czuję to, to odeszło. Dało mi spokój. Już nie widzę potwora, który tylko
czeka na moją śmierć i kolejny ruch z chorą satysfakcją.
Dziękuję.
Tak bardzo dziękuję.
Nie wracaj. Boże, pomóż mi, aby to więcej nie wracało. Ja nie chcę.
Zakładki
czwartek, 29 czerwca 2017
niedziela, 11 czerwca 2017
KIM JESTEM? - 29.04-11.06
Odcięta, izolowana, nienawidzona, irytująca, hipokrytka, gruba, brzydka, idiotka, tępa, pojebana, suka, wredna, za miła, za wysoka, nie taka, za ciężka, natrętna, przemądrzała, depresantka, fałszywa, skryta, za pewna siebie, nieciekawa, histeryczka, słaba, przewrażliwiona, ta nie fajna hah, kabel, wariatka, nie potrafi, zjebana, gorsza, zbyt bardzo się stara, przeciętna, głupia blondi, zła, dziwna, beznadziejna, manipuluje, zbyt dużo krzyczy, jędza, wiedźma, chora, samolubna, lawiruje, święta krowa, dziwka, kurwa, psuje rodzinę, nic od siebie nie daje, nie zasługuje na nic, nic nie osiągnie
Ciągle
,,April, jesteś wartościowa'' - skoro tak, dlaczego reszta ciągle sądzi inaczej? Nawet gdy staram się nie zwracać na to uwagi i chwilę mi to wychodzi. Znów się załamuję, potrzebnie, bądź nie potrzebnie przejmuję. Płaczę, nie ukrywam. A jeśli zniknę? Czy wciąż będę zła?
Zostawię list. Postaram się o nikim nie zapomnieć, choć będzie to niezwykle trudne. Napiszę wszystko to, czego się bałam. Przeproszę i podziękuję. Zostawię, odejdę. Zniknę.
Czy to jest to, co powinnam zrobić?
Możliwe. Skoro cały świat stara się przekonać mnie do mojej beznadziejności, żarty żartami, wszystko jest dobrze.
A wtedy zdajesz sobie sprawę, że może to nie żart. Mają rację?
Uwierz w siebie.
Nie, nie zrobię tego. Wiesz dlaczego? Bo zawsze jak już wierzę to się zawodzę, jest tylko gorzej.
Nie wiem już nawet jak bardzo się tym przejmuje, bo jestem po między smutkiem z tego powodu, a ignorowaniem tego.
To boli. I nie zamierzam nawet kłamać.
Ludzie mówią, mówili i będą to robić, nie przejmować się jest mimo wszystko trudno.
Czuję złość, smutek, zagubienie i zawiedzenie. Opinię ludzi na mój temat są tak cholernie zróżnicowane. Nie wiem kim jestem. Chcę wiedzieć i się zmienić - ale nie umiem.
To ludzkie.
Skoro tak jestem zbyt ludzka i zbyt słaba na życie na tym świecie.
Jeśli chcesz zacząć naprawiać świat zacznij od siebie.
Nie, nie umiem się naprawić. Zbitej szklanki samą siłą woli nie złożyć i nie naprawisz, prawda?
Jestem.
Toksyczna.
Podobno jest hipokrytką, manipuluję ludźmi, znudzam się dość szybko, jestem marudna i momentami wredna.
Może powinnam pomóc im i się wycofać? Sama sobą się wykończyć.
Ciągle
INNA
,,April, jesteś wartościowa'' - skoro tak, dlaczego reszta ciągle sądzi inaczej? Nawet gdy staram się nie zwracać na to uwagi i chwilę mi to wychodzi. Znów się załamuję, potrzebnie, bądź nie potrzebnie przejmuję. Płaczę, nie ukrywam. A jeśli zniknę? Czy wciąż będę zła?
Zostawię list. Postaram się o nikim nie zapomnieć, choć będzie to niezwykle trudne. Napiszę wszystko to, czego się bałam. Przeproszę i podziękuję. Zostawię, odejdę. Zniknę.
Czy to jest to, co powinnam zrobić?
Możliwe. Skoro cały świat stara się przekonać mnie do mojej beznadziejności, żarty żartami, wszystko jest dobrze.
A wtedy zdajesz sobie sprawę, że może to nie żart. Mają rację?
Uwierz w siebie.
Nie, nie zrobię tego. Wiesz dlaczego? Bo zawsze jak już wierzę to się zawodzę, jest tylko gorzej.
Nie wiem już nawet jak bardzo się tym przejmuje, bo jestem po między smutkiem z tego powodu, a ignorowaniem tego.
To boli. I nie zamierzam nawet kłamać.
Ludzie mówią, mówili i będą to robić, nie przejmować się jest mimo wszystko trudno.
Czuję złość, smutek, zagubienie i zawiedzenie. Opinię ludzi na mój temat są tak cholernie zróżnicowane. Nie wiem kim jestem. Chcę wiedzieć i się zmienić - ale nie umiem.
To ludzkie.
Skoro tak jestem zbyt ludzka i zbyt słaba na życie na tym świecie.
Jeśli chcesz zacząć naprawiać świat zacznij od siebie.
Nie, nie umiem się naprawić. Zbitej szklanki samą siłą woli nie złożyć i nie naprawisz, prawda?
Jestem.
Toksyczna.
Podobno jest hipokrytką, manipuluję ludźmi, znudzam się dość szybko, jestem marudna i momentami wredna.
Może powinnam pomóc im i się wycofać? Sama sobą się wykończyć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)