Zakładki
wtorek, 14 lutego 2017
NIENAWIDZĘ - czyli upadki.
Czasem mam dni, gdy wszystko o czym myślę to, to, czego nienawidzę. Nie oszukując siebie, aktualnie jest tego dosyć dużo. To nie tak, że jestem osobą, pałającą nienawiścią do wszystkiego co tylko się porusza. Jakkolwiek to brzmi, nienawidzę, ale często przez własną siebie, a raczej powiązanie ze mną. Chcecie przykładów? Oczywiście!
Nienawidzę ludzi. Za ocenianie, ranienie, udawanie i zabawę uczuciami innych. Ja także oceniam. Różnica w tym taka, że nie wytykam komuś na siłę jego wad, ciesząc się łzami innych. Nie udaję, że jest mi z tego powodu żal, nie udaje, że jednak nie miałam tego na myśli. Nie bawi mnie sytuacji, gdy sprawiam komuś przykrość Nienawidzę ich także za moje własne starania, które mają gdzieś. Gdy potrafią jednym słowem zniszczyć marzenia. Nienawidzę ich z całego serca za ignorancje. Za momenty płaczu, który widzą wszyscy, lecz nikt nie zwraca na to uwagi. Wiesz co? Nie chodzi mi o wypytywanie, które tylko pogarsza sytuację. Wiesz, zwyczajne przytulenie i wesprzenie pomaga. Lecz ludzie także omijają. Omijają, ignorują, a potem zostawiają.
Kiedyś usłyszałam, że taka jest kolej rzeczy, ludzie nie są idealni, będziesz raniona, będziesz płakać, sama, niezauważona, będziesz także zostawiana, porzuca dla lepszych. Czasem chcę kazać wszystkim i wszystkiemu się pieprzyć, zostawić mnie chociaż na chwilę, przestań sprawiać ból.
Tak funkcjonuje świat.
Ale wiesz co? Nie chcę, nie mogę i nigdy się z tym nie pogodzę, wiem, perfekcyjnie nie będzie, ale czy zamiast zamykania się w bańce ,,nieperfekcyjności'' nie możemy zacząć działać? Chociaż postarać się coś w tym zmienić? Jedna osoba nie zmieni nic - wiele, może zdziałać dużo.
No, ale to nie takie proste, prawda? To nie tak, że pstrykniesz palcem i bum. Każdy zechce zmiany, jednak ludzie przerażeni tym ile będzie przeciwników, jak można by było zmienić zdania części. No własnie, części.
Jednak nie robimy nic.
Żyjemy tak, jak zawsze. Rutyną i monotonią. Nie zwracamy uwagi na ważniejsze rzeczy, bądź odkładamy je na później... i później... i później...
Ale zeszłam z tematu. To może trochę później. Lęk omówimy kiedy indziej.
Nienawidzę wielu osób, rzeczy, sytuacji, a nawet uczuć. Takich jak, gdy przyłapie się mnie na zawstydzeniu czy gdy płaczę. Nienawidzę jak jestem tak zła, że płaczę. Płaczę zbyt często. Nienawidzę niektórych osób, które nienawidząc mnie, cieszą się z moich porażek. Przecież łzy to trofeum upadku, prawda?
Nienawidzę, nienawidzę, nienawidzę.
Ale sekunda, co tak naprawdę w ogóle lubię?
Czasem myślę, że takie rzeczy nie istnieją, ale to nie tak, że nie istnieją. Są przysłaniane przez inne uczucia, odczucia, opinię, poglądy. Gubią się gdzieś po drodze, a że szybko zapada wzrok trzeba później szukać tego na oślep.
Co do mnie. Nie innych.
Nienawidzę przede wszystkim tego, czego nie potrafię zmienić. Nie ważne jakbym się starała, nie mogę. Wzrostu, który chętnie bym sobie zmniejszyła, nosa, ud czy nawet stóp, takie głupie szczególiki. Niby nikt nawet nie zwraca na nie uwagi. A no widzisz! Jednak zwraca!
Widziałeś kiedyś osobę, która płacze z powodu jej wyglądu? I co? Zrobiłeś coś? Ominąłeś, bądź wyśmiałeś? Wnikałeś w to dlaczego tak naprawdę płacze? Zgaduję, że nie.
Wciąż pamiętam łzy w moich oczach, gdy okazało się, że mam rozmiar o połowę większy czy, gdy przytyłam trzy kilogramy. Pamiętam wiele rzeczy. To nie tak, że zapominam. Ja po prostu o nich nie wspominam. Płakałam, gdy zobaczyłam jak wyglądają moje uda, gdy usiądę i wstydziłam się własnego wyglądu. Płacz, wydaje się, że robię to niemal na co dzień. Nie robię. Po prostu czasem wszystko mnie przytłacza, zwłaszcza rzeczy, których nie potrafię zmienić.
To właśnie w takich momentach potrzebuje czyjejś obecności, dotyku, słowa. Czegoś co pozwoliłoby mi nie myśleć o własnym ciele niczym o wrogu, obcym ,,czymś'', które tylko utrudnia wiele rzeczy.
Wiesz co?
Jednak oprócz nienawiści ja także tęsknię. Tęsknie za brakiem zmartwień, kompleksów, łez przez takie bzdury. No i osobą, tęsknie za zauważeniem mnie. I cholernym jednym zdaniem, która chociaż nic nie zmienia i tak pomaga:
,,Jestem tutaj''
22:07
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz