A potem dowiaduję się, często pomimo wcześniejszego domyślania się. To jak nagłe ukłucie gdzieś przy sercu. Zorientowanie się, że hej! Miałaś rację, kolejny zresztą raz. Ktoś pomyślałby, że to dobrze mieć zawsze rację. Teraz przypomnij sobie, że jestem mną. Pesymistką, co jest tutaj słowem ,,klucz". Moje przeczucia rzadko kiedy są dobre - ale o tym jeszcze nie. Wracając, ta świadomość, że jednak miałam rację boli. Bo domyślałam się najprawdopodobniej jednej z najgorszych opcji.
Bo to ja.
Nie oszukując się, taki trudny i zawiły człowieczek. Zepsuty, to już nawet stwierdziłam. Ale dlaczego kłamię? Często brak mi odwagi. To zabawne, naprawdę. Wiedzieć, że osoba przez którą miałaś ochotę sobie coś zrobić pyta:,,Dlaczego to zrobiłaś?"
A ty odpowiadasz:
,,Po prostu zły dzień"
A ona nie wie, że to kolejny z twoich stanów, do tego zapoczątkowany przez jej własną osobę. Martwi się i docieka, ale ty wciąż się upierasz. W końcu zaczyna wierzyć. W kolejne kłamstwo z moich ust.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz