Na co dzień widzę was. Wszystkich. Mijam na ulicy, korytarzach szkolnych czy przy schodach. Was wszystkich i wasze fałszywe twarze. Z fałszywymi uśmiechami, fałszywym zainteresowaniem. Wszyscy gramy, w tych czasach osoba twierdząca, że nie potrafi ,,grać" kłamie. Pytajcie ,,dlaczego", a ja zastanawiam się czy naprawdę nie wiecie czy może chcecie wmówić sobie, że to inni. Kłamię, jak wy. Pisałam już o tym, ja kłamię. Nie wiem czy po to, abym ja miała lepiej czy wy. To wy mnie niszczycie. Jesteście jednym z czynników, a jednak udajecie, że nic się nie dzieje. Czy sądzicie, że to minie? Ale jak ma minąć skoro jest coraz gorzej? Ostre słowa bolą.
,,Ty naprawdę sądzisz, że na cokolwiek zasługujesz?"
Nie, nie sądzę.
,,Nie widzę w tobie osoby, która cokolwiek osiągnie. Pierwszy raz szczerze i z pewnością mogę stwierdzić, że mnie zawiodłaś"
Ja również jestem na sobie zawiedziona. Ja również się tak nie widzę, tato.
,,Jeśli tylko będę chciał mogę zniszczyć ci życie, ale nie chcesz tego"
A co robisz teraz? Ułatwiasz je krzykiem? Czy podejdziesz i przytulić czy może znów będziesz sprawiać, że będę obrzydzona swoją osobą? Czy znowu sprawisz, że będę się bała? Że nad sobą nie zapanujesz?
Wywołujesz u mnie słone łzy, ale mam doświadczenie we wstrzymywaniu ich. Dasz radę powiedzieć mi, że mnie kochasz czy straciłeś te uczucia? A co ja czuję? Ja nie wiem co ja czuję, to chyba tu jestem problem. Bo te cholerne ,,kocham Cię" teraz wydaje się wymuszone i sztuczne. Każesz mi żyć, lecz nie ułatwiasz mi życia. Mówisz, że to ze mną zawsze jest problem. Ale spójrz mi w oczy, pełne zwykłego zranienia. Czy to ja robię tutaj źle czy może ty wraz ze swoimi wykładami i próbami uprzykrzenia mi życia? A co jeśli kiedyś tego życia zabraknie? Ucieszysz się czy zapłaczesz tak jak ja płaczę wraz z waszymi słowami?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz