Życie składa się ze zmian. To przecież zabawne w związku z tym jak wiele osób ich nie lubi. Mimo tego wciąż są - te lepsze czy te gorsze. Ryzyko, również ważny czynnik wpływający na nie. Nigdy nie wiemy co będzie jutro czy za tydzień, dwa, miesiąc, rok. Przecież przez jedną idiotyczną decyzje tak wiele potrafimy zjebać. Ale są także takie ryzyka, których podejmowania się nie boimy. Bądź boimy, ale i tak przecież się ich podejmujemy. Dlaczego? Jakiś czas temu doświadczyłam odczucia. Takiego zwykłego przeczucia typu ,,wraz z tym faktem wiele się zmieni". Wiele zyskam lub stracę. Ale wiecie co? Coś kazało mi podjąć te ryzyko. Coś kazało mi próbować mimo tak wielkiego strachu. A wiecie co jest lepsze? Bo teraz ani trochę tego nie żałuję. Fakt, zmieniło się wiele. Nie zaprzeczę, są wielkie plusy, również wielkie minusy.
Wśród tego poczułam, że znalazłam przyjaciół. Tak kochanych, że można by się o nich bić i zamierzam to robić. Takie osóbki, do których faktycznie można zwrócić się w każdej chwili. Dzwonić po nocy, płacząc czy obgadując razem jakąś sukę. Żartując, próbując, planując. Wśród tego jest również strach. Bo były pewne momenty w moim życiu, które uważałam za idealne. Jednak to nie były nawet dni. Takie zwykłe parę minut, gdy czujesz szczęście, ale przecież właśnie one musi za chwilę znów uciekać. Zauważyłam, że póki co moje życie polega na biegu. Nie jestem pewna nawet do końca za czym. Nie wiem czy to szczęście, wspomnienia, marzenia, ale biegnę, a gdy już coś złapię - wyślizguje mi się to z rąk. Więc tak, bez problemu mogę stwierdzić, że boję się jak cholera.
Bo nie wiem co będzie dalej. Lepiej czy gorzej. Aktualnie dochodzi jeszcze sprawa czy w ogóle nastąpi te ,,dalej". Czy może wycofam się jeszcze przed nim.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz